Zapisz swoję ulubione piosenki Edyty Gepperd

Imie/ksywa:*

Mail

Komatarz dla przyszłych pokoleń:




J't'aime plus, j't'aime plus

J'suis desol?e, j't'aime plus...
J'me sens toute nue
comme si j'avais plus d'coeur
comme s'il avait fondu
j'suis desol?e, j't'aime plus...

C'est dr?le, d'habitude au restaurant on s'dit rien
On ?coute plut?t la table d'a c?t?
Tiens, regarde s'ils sont beaux ces deux l?
T'as vu leurs yeux?
Pour eux, c'est comme si on existait pas
d'ailleurs, toi et moi, ca n'existe plus... depuis longtemps

Alors finie la com?die
Fini de faire semblant
Ca sert a rien de mentir, on perd du temps...

On va pas en faire un drame
pas de regrets, pas de remords
On s'est pas aime assez fort
pour faire du mal a nos souvenirs
et puis j'y tiens moi, a nos souvenirs
et je veux qu'on s'en fasse d'autres mais... differents

Tiens, tu sens comme on est mieux depuis quelques minutes
Comme deux copains qui se retrouvent
et qui se connaissent par coeur
Je savais que tu n'aurais pas le courage
de me parler le premier
et la meilleure preuve d'amour
que je puisse te faire, c'est te dire:

J't'aime plus, j't'aime plus...

Mais tu sais , j'ai peur d'etre seule
et puis tu vas me manquer; tout va me manquer
meme nos habitudes
Nos petites folies qui peu a peu se transformaient en gros calin
Heureusement qu'on n'a pas perdu la tendresse
Tu te rends compte de la chance qu'on a:
pouvoir ce soir se quitter
demain rencontrer quelqu'un et nous le raconter...

Nous faire nos petits secrets
Je t'aiderai a mieu l'aimer
et toi , tu m'aideras a mieux le comprendre
Tu verras qu'on sera beaucoup plus complices
separes qu'ensemble

Alors finie la comedie ,fini de faire semblant
ca sert a rien de mentir, on perd du temps...
J't'aime plus, j't'aime plus, je suis desol?e j't'aime plus
J'me sens toute nue, comme si un coeur tout neuf
battait vers l'inconnu
j'suis desol?e, j't'aime plus ...





Było to w trasie, słonko skwierczało

A z podkoszulkiem sklejone ciało
Czegoś by chciało
Czegoś by chciało

Więc ja mu naprzeciw, tak dla ugody
Na grzbiet wylałam wiaderko wody
A ono - mimo, że wychłodniało
Znów czegoś chciało

No, może za dużo coś wczoraj zjadło
Może uwiera go w boku sadło
Może by chciało pójść do lekarza
Nie, nie - powtarza, nie, nie - powtarza

Na nic sposobów różnych próbuję
Ciałku wyraźnie czegoś brakuje
To się zaziębi, to się zapoci
To zechce śledzi, to znów łakoci

Więc, myślę ci ja sobie - załatwię tego drania
Nastawiam budzik pośrodku spania
I ciemną nocą to cielsko budzę
Patrzę, a ono takie jakby cudze

Kręci się, wierci, coś kryje na dnie
Lecz każdym nerwem czuję dokładnie
Że nie chce wyznać mnie - byle komu
Że bardzo lubi siedzieć w domu

Ja scenę kocham, ja scenę szanuję
Ja się na scenie bardzo dobrze czuję
Lecz wożę z sobą tę kupę złomu
Co bardzo lubi siedzieć w domu

Ludzie, chłopaki, profesorze
Kto w takiej wojnie wygrać może
Gdy ciało do powrotu zmusza
A znów na scenę ciągnie dusza

I tak piętnaście lat przeleciało
Ja i to ciało
Ja i to ciało
Ja i to ciało
Ja i to ciało

Ciao!





O świcie przyszli pod dom

Chcą wejść do środka, stukają
Matka zerwana ze snu
Na progu przed nimi staje

Czego chcą ludzie ci
Którzy przychodzą nad ranem

Jej syna nie ma tu dziś
Nie wierzcie, na pewno kłamie
Ja nie wiem, gdzie jest mój syn
Zbudzony krzykiem syn wstaje

Czego chcą ludzie ci
Którzy przychodzą nad ranem

W jej życiu jest tylko on
Nic nie wie o jego walce
Są sprawy, o których syn
Nie mówi nawet swej matce

Czego chcą ludzie ci
Którzy przychodzą nad ranem

Odzywał się coraz mniej
Wciąż budził się ze świtaniem
Drżał, gdy ktoś stukał do drzwi
Uciekał z domu nad ranem

Czego chcą ludzie ci
Którzy przychodzą nad ranem

Do okna podchodzi, jak cień
Zbudzony nagłym wołaniem
Po cichu wymyka się
I patrzy, czy biegną za nim

Czego chcą ludzie ci
Którzy przychodzą nad ranem

O świcie przyszli pod dom
W ten dzień od dawny czekany
Jej syna nie ma tu już
Zabili go do drzwi pukaniem

Czego chcą ludzie ci
Którzy przychodzą nad ranem